Mity na temat diety roślinnej cz. II

MIT # 6 „Jesteś roślinożercą? To co Ty w ogóle jesz?”

Roślinożercy doskonale znają to pytanie 🙂 Nierozłączne z nim jest również „skąd czerpiesz białko?” O białku mowa była w pierwszej części. W powszechnej świadomości skoro nie spożywa się mięsa, nabiału i jaj to do jedzenia zostaje sama sałata i kamienie 🙂

Patrząc na dietę przeciętnej osoby, która nie za bardzo lubi gotować lub średnio ma na to czas, to śniadania, obiady i kolacje wyglądają podobnie. Śniadanie to jajecznica/owsianka/kanapki, obiad kawałek mięska z ziemniakami/ryżem i dobrze jak zagoszczą jakieś warzywa, a na kolację kanapki lub sałatka. Zazwyczaj sięgamy po produkty tradycyjne czyli takie, które goszczą w naszej kuchni od dziecka, przecież nawyki przekazują nam rodzice. Biorąc to wszystko pod uwagę, to czy dieta tradycyjna nie jest nudna i nie składa się z tych samych w kółko powtarzanych produktów? Zarówno dietę roślinną jak i tradycyjną można uznać za nudną i mało atrakcyjną. To zależy od nas samych i jest kwestią indywidualną jaką wagę przykładamy do smaku i czasu przygotowania naszych potraw. Możemy wyeliminować odzwierzęce produkty i spożywać w to miejsce same produkty sojowe: tofu, kotlety, wędliny i wtedy faktycznie „wege” będzie nudne 🙂

Z perspektywy osoby jedzącej tradycyjnie jakakolwiek restrykcyjna dieta wydaje się straszna, dlaczego? Widzimy/znamy/jemy tylko pewną, ograniczoną gamę produktów, z której po wyeliminowaniu tzw. głównych składników nie zostaje prawie nic i robi się problem.. co jeść? Same dodatki? Nie bierzemy natomiast pod uwagę różnorodności jaką daje nam natura… Standardowo zjadamy na obiad ryż, ziemniaki lub kaszę. A co ze strączkami, amarantusem, quinoą, maniokiem, batatami i różnorakimi darami natury? Wynika to stąd, że rzadko poszerzamy swój jadłospis o produkty spoza asortymentu najbliższego marketu. Uważamy, że jeśli nie ma danego produktu w tradycyjnym sklepie, to nie ma go nigdzie czyli jest nieosiągalny. Każdy produkt, potrawa znajdzie swój odpowiednik w diecie roślinnej. Kuchnia roślinna jest pełna smaków i bogata w aromaty i składniki, których nazwy wcześniej mogliśmy nawet nie słyszeć! 🙂

Twarożek nie z mleka krowiego? – serek z orzechów nerkowca.

Sernik na zimno bez sera?- żelatyna zastąpiona agarem, ser z nerkowców.

Słodycze bez cukru? – daktyle, rodzynki i masa suszonych owoców.

Chleb na zakwasie bez glutenu? – chleb na zakwasie gryczanym z mąki jaglanej i gryczanej.

Majonez bez jaj? – majonez z kalafiora.

Sos grzybowy bez śmietany? – grzyby plus śmietanka sojowa lub mleczko kokosowe.

Chałwa bez białego cukru?- miód z pastą sezamową.

„Nutella” bez utwardzonego tłuszczu i białego cukru? – orzechy laskowe + mleko roślinne + kakao + świeże daktyle.

Kotlety bez mięsne?- pewnie! strączki lub kasze + warzywa + nasiona = pycha!

Smalec bez smalcu? – czyli pasta z białej fasoli.. 

To tylko część! Wiadomo, że nigdy nie zastąpimy w 100% pożywienia odzwierzęcego roślinnym, ale nie można powiedzieć, że dieta roślinna jest nudna i niesmaczna. Wszystko zależy od tego ile serca włożymy w przygotowany posiłek, niezależnie od jego składników. Obalamy mit, że roślinożercy jedzą tylko trawę i kamienie! Zielenina jest bardzo ważnym elementem diety- nie tylko roślinnej, ale zajadamy się tak samo burgerami jak wcześniej! Tyle, że nie z mięsa lecz z fasoli lub innej rośliny strączkowej- są pyszne! 🙂

Spróbujcie sami przyrządzić kotlety bezmięsne lub ciasto bez cukru, margaryny i glutenu, a szybko przekonacie się jakie to pyszne i zdrowe! Internet pełen jest przepisów na potrawy roślinne, odkryjecie wtedy to bogactwo i różnorodność. Można byłoby z kuchni nie wychodzić!

 

MIT # 7 „Kiedy ja znajdę czas na przygotowanie tego wszystkiego?”

 

To jest naprawdę prostsze, niż nam się wydaje. Odbyłam niejedną podróż, gdzie nie było dostępu do kuchni i nie musiałam biegać po restauracjach, aby cokolwiek przekąsić! Wystarczył mi zwykły sklep spożywczy, a zaspokoiłam swój głód i swoje potrzeby. Otóż to – w diecie roślinnej dominuje prostota!

Z racji tego, że dieta roślinna, zdrowa dieta roślinna, eliminuje produkty wysoko przetworzone skraca się czas przygotowania posiłków. Jedynym ważnym punktem jest moczenie wszelkich nasion, kasz, strączków. To dotyczy nie tylko roślinożerców. Proces moczenia aktywuje enzymy i skraca czas gotowania. Istotny punkt w przygotowywaniu posiłków. Moczenie zazwyczaj trwa całą noc, minimum 12h. Czy w diecie tradycyjnej nie musimy wypatroszyć, zamarynować mięsa lub ryby? Tak samo ten proces potrzebuje czasu. Jedynie krojenie warzyw, które roślinożercy zjadają w naprawdę dużych ilościach, zajmuje trochę czasu. Lecz nieodłącznym sprzętem każdego roślinożercy jest blender czy robot kuchenny, który robi to za nas.

Porównujmy przygotowanie jajecznicy czy omletu z jajek z przygotowaniem szejka, czyli umyciu, pokrojeniu na mniejsze kawałki owoców i warzyw, choć to czasem nie jest konieczne i naciśnięciu guzika. Zapewne wykonując każdą z tych czynności codziennie dochodzimy do wprawy i robimy to coraz szybciej. Jeszcze prostszym rozwiązaniem jest śniadanie składające się wyłącznie z różnorakich owoców. W tym momencie nic nam nie potrzebne oprócz sprawnej żuchwy 🙂

Podobnie z innymi posiłkami. Zatem obalamy mit, że zajmuje to dużo więcej czasu! Wiadomo, że na samym początku może być ciężko, ale jak ze wszystkim szybko dojdziemy do wprawy i z łatwością wdrożymy zmiany w nasze codzienne życie.

 

MIT # 8 „Dieta roślinna jest droga”

Ciężko to jednoznacznie stwierdzić, gdyż wszystko zależy od tego gdzie robimy zakupy. Racją jest to, że ilość zakupów jest zdecydowanie większa. Wynika to z dużej ilości owoców i warzyw, które zawierają mniej suchej masy, a więcej wody od produktów takich jak mięso, ryby, nabiał. Warto zaznaczyć, że woda zawarta w owocach i warzyw jest identyczna jak ta, która buduje nasze komórki! Więc? Im spożywamy jej więcej, tym lepiej dla naszego organizmu!

Z pewnością produkty mięsne i mleczne są droższe w porównaniu z owocami i warzywami. Warto wspomnieć o produktach bezglutenowych. Bez dwóch zdań żywność specjalnego przeznaczenia dla osób z celiakią lub nietolerancją jest dużo droższa. Niestety wczytując się w tego typu produkty, dokładnie w ich skład, możemy tylko posmutnieć. Głównie składają się one z ziemniaków i kukurydzy. Wystarczy wyeliminować zboża zawierające gluten: pszenica (orkisz, pszenica durum, kuskus, kasza manna), żyto, jęczmień i w Polsce również owies, a zastąpić je prosem, gryką, ryżem, komosą, amarantusem, tapioką, maniokiem. Możemy przyrządzać sami w domu produkty i dania bezglutenowe na bazie wyżej wymienionych składników, bez konieczności kupowania gotowych produktów. Z pewnością na tym zyskać może nasz portfel jak i nasze zdrowie.

 

MIT # 9 „Jak można mieć siłę na samych roślinach?”

Od najmłodszych lat wpaja się nam, że mięso daje siłę! Powiedzenie to szczególnie króluje w środowisku sportowym.

Odłączmy się od dużych aglomeracji, gdzie spożycie białka zwierzęcego niekiedy mocno przewyższa nasze zapotrzebowanie. Przyjrzyjmy się przyrodzie, ile zwierząt jedząc same rośliny jest w stanie zbudować masę mięśniową. Dieta szympansa w większości składa się z owoców, następnie są to liście, a tylko małą część stanowi mięso- ok. 2%. Goryle, jedne z najbardziej inteligentnych ssaków, są 100% roślinożerni.

Ale powróćmy do najbardziej rozwiniętych ssaków na ziemi. Wielu zawodowych sportowców stosuje dietę roślinną, konkurując jednocześnie z zawodnikami stosującymi tradycyjną dietę. Tyle jeśli chodzi o siłę, natomiast z pewnością dieta alkalizująca, jaką jest prawidłowa dieta roślinna, przyśpiesza regenerację mięśni po wysiłku fizycznym, pomaga szybciej powrócić organizmowi do równowagi oraz zniwelować zmęczenie. Lepsza kondycja zdrowotna naszego ciała z pewnością pozytywnie wpłynie na wytrzymałość, kondycję co bezpośrednio rzutuje na osiągane wyniki.

  

 W codziennym życiu natomiast dieta roślinna zdecydowanie poprawia nasze samopoczucie, wynika to ze znacznie mniejszej ilości substancji toksycznych krążących we krwi, pochodzących z metabolizmu białka zwierzęcego, które powoduje zasiedlanie patogennej mikroflory odpowiadającej za procesy gnilne. Szkodliwe produkty przemiany metabolicznej dostają się do krwi, zaburzają równowagę kwasowo-zasadową. Organizm wszelkimi możliwymi mechanizmami buforującymi pracuje nad jej ciągłym normowaniem. Taki długotrwały stan powoduje wiele nieprzyjemnych odczuć począwszy od chronicznego zmęczenia, bólów głowy, aż po stany obniżonej odporności. Obniżona odporność mówi nam o zmniejszonej skuteczności mechanizmów obronnych naszego organizmu.

Zadbajmy zatem aby w naszej diecie dominowały produkty alkalizujące głównie surowe warzywa, owoce i nasiona pochodzące z upraw organicznych, a z pewnością szybko odczujemy poprawę naszego samopoczucia i uruchomimy naturalne mechanizmy obronne naszego organizmu 🙂

 

Zespół Farmy Świętokrzyskiej

 

Podziel się...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

Komentarze