Dzieci w kuchni – jak edukować swoje pociechy?

Czerwiec jest dla nas miesiącem dzieci. I mimo, że dzień dziecka już dawno za nami, to jak co roku u progu lata, tak i dziś zapraszamy Was do spędzenia z Waszymi pociechami jak najwięcej czasu, wspólnego rozwijania się i dobrej zabawy. Zachęcamy też, by wykorzystać każdą chwilę na podnoszenie wiedzy i świadomości maluchów, w aspekcie zdrowego żywienia. Dzieciaki chłoną wszystko jak gąbka, więc im wcześniej wpoimy im pewne zasady, zachęcimy do kulinarnych eksperymentów i próbowania różnych potraw, to zbudujemy dla nich potężny zdrowy  fundament na dalsze życie. Dzieci w kuchni to naprawdę cudowni kompani.

Dzieci w kuchni

Dzieci nie uczą się z tego, co słyszą, co im komunikujemy. One uczą się przez obserwację. Zatem jeśli na Twojej kanapce nie ma pomidora, to nie oczekuj, że dziecko będzie jadło warzywa. Dzieciaki przyglądają się nam i powtarzają niemalże wszystkie zachowania. Zatem jeśli nasze nawyki żywieniowe pozostawiają wiele do życzenia, to warto nad nimi pracować i razem z dziećmi przechodzić na zdrową stronę mocy. Co możemy robić, aby edukacja żywieniowa naszych dzieci była wielką kulinarną i zdrową przygodą?

  • bycie przykładem – jeśli na podwieczorek zjadasz ciastko, a dziecko dostaje gruszkę, bo słodycze są niezdrowe, to jesteśmy o krok od żywieniowej schizofrenii… Pokazujmy dzieciom, że też dbamy o zdrowie wybierając pełnowartościowe produkty
  • wspólne, spokojne posiłki – wiemy, że wspólne spożywanie posiłków, z otwartej i przyjemnej atmosferze, wspiera nasze trawienie. Dla dzieci to też ważne, że czują się wtedy bezpiecznie, widzą, że wszyscy jedzą podobnie i uczą się powielać dobre schematy.
  • możliwość wyboru – każdy z nas lubi decydować o sobie sam. Jeśli mamy ochotę zjeść do owsianki truskawki, to nie będzie ona nam tak smakowała i nie sprawi nam przyjemności, gdy ktoś wsypie tam jednak maliny. Wiadomo, że nie zawsze mamy to, na co akurat mamy apetyt, ale w takich sytuacjach szukamy czegoś co nam najbardziej będzie pasowało. Dzieci odczuwają dokładnie tak samo. Dlatego jeśli zależy nam, by dziecko zjadło do śniadania czy obiadu świeże warzywo, zapytajmy je które z dostępnych w domu woli. I nawet jeśli zamiast ogórka, papryki czy pomidora będzie wolało rzodkiewkę, a akurat jej nie będzie, to i tak wybierze którąś z propozycji, by sam fakt decydowania o sobie będzie naprawdę dla szkraba ważny.
  • poznanie co lubią dzieciaki – często zbyt mechanicznie przygotowanie posiłków sprawia, że w ogóle nie zwracamy uwagi na to, co tak naprawdę dzieciom najbardziej smakuje. A przy zwykłej rozmowie podczas posiłku, przez obserwację możemy szybko odkryć co lubią zajadać i w chwilach kryzysu zawsze zaproponować ulubioną zupę czy mus owocowy albo pastę fasolową. Dzieci to docenią i utwierdzą się, że ich wybory kulinarne są zdrowe i dobre.

Wspólne gotowanie

Które dziecko nie bawi się w kuchnię? Gotują, przelewają, kroją. Dlatego warto zaprosić je także do prawdziwej kuchni i zachęcić do pomocy i wspólnego przygotowania posiłków. To nie tylko nowe doświadczenia sensoryczne, ale przede wszystkim edukacja, której nie wyniosą z przedszkola czy szkoły. Nauka przez doświadczenia ma największą moc, więc im częściej będą doświadczać z rodzicami zdrowych wyborów, tym szybciej utwierdzą się i uznają za normę zbilansowaną dietę.

Odczarowanie słodyczy 

Popadanie w skrajności jest niekorzystne dla nas, bez względu na obszar życia, w którym te skrajności występują. Niestety często jest tak, że to właśnie słodycze są takim problemem. Niektórzy twierdzą, że to nic złego, niech dzieci jedzą, bo „wybiegają” albo co gorsza „bo będą płakać”. O emocjonalnym podejściu do jedzenia, a słodyczy w szczególności powstanie oddzielny tekst. Inni eliminują całkowicie. My też oczywiście zachęcamy do tego, aby ograniczać spożycie cukru, ale trzeba zrobić to z umiarem. Da się nauczyć dzieci tego, że cukier jest szkodliwy i trzeba go unikać. Co nie znaczy, że nie można zjeść nic słodkiego! Pokażmy alternatywę, wykorzystajmy owoce, przygotowujmy sami słodkie przekąski bez cukru. Ale… nie bójmy się czasem wyjść z dziećmi do kawiarni na ciastko czy na lody. Pokażmy, że od czasu do czasu to nic strasznego, jeśli właśnie zachowamy umiar. Ma to też wymiar społeczny, aby uczyć dzieci obcowania z pożywieniem w miejscach publicznych.

Najważniejsze jest, aby dzieci w kuchni dobrze się czuły i były mile widziane. Otwórzmy się na małych pomocników, odkrywajmy razem świat warzyw, owoców, kasz, słodyczy. I zawsze bądźmy względem dzieci uczciwi i transparentni. To jest nasza najwieksza inwestycja, którą musimy ponieść. Ale zwróci się w postaci zdrowych dzieci, o wysokiej odporności oraz otwartości na różne produkty.

Jeśli zdrowe żywienie dzieci jest Wam bliskie, zerknijcie jeszcze na te artykuły:

Komentarze